Ponad cztery tysiące dokumentów z trzech prokuratur - w Pruszkowie, Warszawie i Rzeszowie - leżało na chodniku w podwarszawskim Komorowie.
Nie był to worek dokumentów ani sterta papierzysk, która wypadła z ciężarówki, lecz skromny pendrive - służący do przenoszenia danych z komputera do komputera.
Znalazł go pod sklepem, na chodniku, czytelnik "Gazety". - Wysuszyłem w domu. Włożyłem do komputera, odpaliłem. I zacząłem się zastanawiać, co zrobić? - mówi ok. 40-letni znalazca pamięci USB. Zastrzegł sobie anonimowość.